Przygodę z fotografią zacząłem w 1967 roku, parę lat i potem długo, długo nic. Wróciłem do niej po blisko 50-latach. Nie czarno-białej z powiększalnikiem w ciemni, ale cyfrowej z mało romantycznym komputerem i miliardami zdjęć w sieci.

Dlaczego mosty?
Urzekł mnie pierwszy, w Stobnicy nad Wartą. Dostojny, nad doliną i łąkami. Nikomu niepotrzebny. Jeszcze niedawno używany, a teraz powoli rozbierany przez złomiarzy. Zniszczyła go wiara polityków w cud autostrad.
Tu zrobiłem zdjęcie, które uznałem za interesujące. Minęło jeszcze trochę czasu, gdy zacząłem szukać innych mostów na mapach i fotografować je.
Postanowiłem pokazywać je w sposób, w jaki nie oglądają ich zwykli śmiertelnicy. W nocy, o wschodzie i zachodzie słońca.
Żeby to zrobić, trzeba nocować pod mostem i to robię. Wcześniej rozbijam biwak i czekam na sprzyjające warunki i czasami udaje się. Myślę, że tak będzie nadal.
Zapraszam do mnie.

Leszek Dołgowicz